|
Nad reprywatyzacją Często
jako argument przeciwko reprywatyzacji wymienia się : wszyscy
stracili, jeżeli dawać rekompensatę to wszystkim. Jedni zostali wypędzeni a ich
dobra, gdy wrócili zastali kompletnie zniszczone, dobra ruchome przepadły,
innych zniszczono obowiązkowymi dostawami,
wysokimi kredytami,
innym uniemożliwiono
start życiowy różnie
ich dyskryminując (uniemożliwienie
studiów, wyjazdów za granicę,
prowadzenia własnych interesów na własny rachunek, niszczono rzemiosło,
nawet dano studia ale nie
stworzono miejsc pracy, lub zahamowano
rozwój odcinając od światowej myśli i wiele innych) Wreszcie
zdarza się też przyjmowanie za argument przeciwko reprywatyzacji właściwie
kontrargumentu: ziemie zabrane były uprawiane, budynki konserwowane i
remontowane ( skąd tyle starych domów, dworów w ruinie), trzeba było to robić
bo właściciele uciekli, nawet ci co mieli poniżej 50 ha (a jaki był los „kułaka" ) a gdy nie wrócili to ich dobra rozdano i biorący je państwu
spłacili, rodacy zza Buga dostali piękne domy ? itp. Jest to kontrargument, tu (w większości) mimo wszystko korzystano z cudzego
majątku. Na pewno był jakiś udział tego majątku w budowie szkół, uczelni,
fabryk, domów i zysków jakie
przynosiły, każdy odnosił korzyści i powinien poczuwać się do zapłacenia
jakiejś „dzierżawy", nikt
nie domaga się zwrotu zainwestowanych w
jego majątek pieniędzy. Wracając
do strat: trudno wyrównać straty wojenne
np. w Warszawie i innych licznych miejscach świata nikt nie domaga się obecnie zwrotu za
zniszczone domy, mieszkania , gospodarstwa rolne,
wojna jest kataklizmem jak trzęsienie ziemi, powódź. Trudno wyliczyć straty
poniesione przez niewłaściwą politykę, zresztą ponieśli je wszyscy, może
bardziej ci „bogacze" domagający się reprywatyzacji. W
reprywatyzacji chodzi o zwrot tego co ocalało, co ma
wymierną wartość i z czego w jakimś stopniu przez pięćdziesiąt parę
lat korzystaliśmy wszyscy, pośrednio również nasze dzieci (prawie
darmowe mieszkania, szkoły, fabryki). Naturalnie wkład naszej pracy w te dobra
był duży, ale też był jakiś wkład czyjegoś dobra, nikt nie chce zwrotu tego co wszyscy wypracowali, chce zwrotu jego części. Wzywa się często osoby domagające się
reprywatyzacji do ofiary ze swego
dobra na rzecz biednego
społeczeństwa w imię
solidarności, sprawiedliwości
społecznej, potrzeb wyższego rzędu. Są one potencjalnymi bogaczami, dlaczego im zwracać. Jest to
częściowa prawda, np. w Warszawie dużo ludzi utraciło niewielkie place, domy które były dorobkiem całego życia ich czy ich rodziców. Myśląc
podobnie należałoby wezwać do solidarności społecznej i dzisiejszych właścicieli dóbr, a ich dzieci do rezygnacji ze spadków na rzecz
potrzeb biednego społeczeństwa. Dlaczego jedni „bogacze" mają płacić a inni nie? J.K |