M.Szypowski -
,,Właściciel Decyduje’’ – przedruk z ,,Home&Market’’
z nr.9, IX 2004r

Mirosław Szypowski
Artykuł ten jest
wynikiem przyjęcia założenia, że decyzję o wynajmowaniu swojej własności muszą podejmować
jej właściciele. Narzucona w 1950 r. tzw. publiczna gospodarka lokalowa złamała
te zasadę. Ówczesne Państwo Ludowe nie mogąc przy swojej miernocie ekonomicznej
zaspokoić głoszonego hasła o zabezpieczeniu każdemu mieszkania, poszło
najprostszą drogą, a mianowicie ubezwłasnowolniło właścicieli i same zaczęło
decydować o ich własności narzucając lokatorów, którym nie było w stanie
wbudować mieszkań. Takie złamanie podstawowej zasady jaką
jest relacja właściciel - wynajmujący spowodowało tragiczne w skutkach,
widoczne do dzisiaj konsekwencje. Pozbawiło budynki właścicieli-gospodarzy.
Ustanowiło czynsz na poziomie rabunkowym, pokrywającym niespełna od 5 do 10
proc. niezbędnych kosztów utrzymania budynku.
Po raz kolejny należy
przypomnieć, że w obowiązującym do dziś polskim ustawodawstwie decyzję o
eksmisji wydaje niezawisły sąd. Pisanie, więc o właścicielach wyrzucających
lokatorów na bruk jest kłamstwem. Jeżeli już, to należy pisać o sądach, które
wyrzucają na bruk.
Cały problem został
nagłośniony przez środowiska polityczne, które ciągle nie mogą zrozumieć, że
gospodarka rynkowa opiera się przede wszystkim na pełnym poszanowaniu własności
prywatnej. Artykuł 1 prot.1 do Konwencji o Ochronie
Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Paryż 23 marca 1952 r.),który państwo
polskie przyjęło do stosowania stwierdza jednoznacznie, że „każda osoba
fizyczna i prawna ma prawo do spokojnego korzystania ze swojego mienia",
(wg tekstu z „Prawa Człowieka, Dokumenty międzynarodowe" wyd. Comer, Toruń 1993 r.) wykładnia tej definicji została
wielokrotnie dokonana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka i głosi ona,
że przez spokojne
korzystanie ze swojego mienia należy rozumieć prawo do pełnego dysponowania
swoją własnością. Tak, więc skorzystanie z tego prawa przez właścicieli
nieruchomości w oparciu o art. 11 ust. 7 jest prostą konsekwencją
międzynarodowego prawa w ustawodawstwie polskim. Warto tu zwrócić uwagę, że
art. ten nie w pełni respektuje protokół dodatkowy, gdyż ogranicza
właścicielowi możliwość dysponowania do pewnej określonej grupy osób
(najbliższa rodzina).Przewidziany tym art. 3-letni okres wypowiedzenia jest
wystarczająco długi. Okres ten winien być głównie sygnałem dla samorządów
lokalnych, których pierwszym ustawowym obowiązkiem jest zabezpieczenie swoim mieszkańcom
dachu nad głową.
Niestety, jak Polska
długa i szeroka samorządy obowiązku tego nie wypełniają. Na co najlepszym
dowodem jest fakt, że w stolicy kraju -Warszawie - w ciągu 14 lat wybudowano
jeden dom z mieszkaniami socjalnymi
przy ul. Zapałczanej na Grochowie.
Panie i Panowie Radni
zajęci są głównie sporami frakcyjnymi i ich całą myślą przewodnią jest
zabezpieczenie sobie miejsca w radzie na następną kadencje. Daje to fatalne
skutki, nie ma żadnego myślenia perspektywicznego o swoim regionie i państwie,
skłania do najgorszego popierania wulgarnego populizmu, nie licząc się z dobrem
wspólnym; w tym przypadku: utrzymania ginących budynków. Ta droga prowadzi do
nikąd. Szum spowodowany trzyletnimi wypowiedzeniami jest najlepszym tego
dowodem. Polska Unia Właścicieli Nieruchomości nie tylko popiera zapis art. o
3-letnim wypowiedzeniu (mimo jego nie kompletności), ale wręcz propaguje
i namawia wszystkie
organizacje z nią sfederowane oraz właścicieli indywidualnych o pełne
korzystanie z tego zapisu.
Obrońcom lokatorów, rzekomo ,,uciśnionych’’ przez właścicieli, warto
przypomnieć, gwoli prawdy historycznej, fakt podstawowy: ponad pół wieku,
podkreślam z naciskiem - pół wieku, a więc dwa pokolenia, tysiące właścicieli
nie mogło nawet mieszkać w domach wzniesionych przez ich przodków i o dziwo,
nikt się wówczas o ich prawa nie upominał.
Mało tego. Prowadzono
(przede wszystkim w ówczesnych mediach)kampanię szkalującą to środowisko. To
przecież wówczas wykreowano pejoratywne określenie ,,kamienicznik’’
(notabene do dziś powtarzane bez zastanowienia przez wielu dziennikarzy !), który stał w jednym szeregu z takimi ,,wrogami ludu’’ jak
„kułak", ,,badylarz", oraz ,,prywaciarz". A przecież ci wyszydzani ,,kamienicznicy’’ odegrali jakże znaczącą rolę,
zastępując państwo, nie tylko socjalistyczne, ale też już w III
Rzeczypospolitej zabezpieczając wielu milionom rodzin jakiekolwiek lokum.
Zamiast biadolić nad
rzekomą krzywdą, jaka spada na lokatorów, to Państwo winno wznieść wszystkim
właścicielom nieruchomości w Polsce symboliczny pomnik wdzięczności z napisem
na cokole: ,,Tym co dali współbraciom dach nad głową -
wdzięczne Państwo".
Natomiast krzykliwym
obrońcom rzekomego kataklizmu, jaki ma spowodować stosowanie przez właścicieli
przysługujących im praw wypowiadania najmu we własnych
domach proponujemy proste i radykalne rozwiązanie, myśmy w naszych domach
utrzymywali współbraci przez ponad pół wieku. Dość ! Zróbmy
zmianę wart. Niech dziesiątki tysięcy nowych luksusowych domów, często właśnie obrońców ,,uciśnionych’’ otworzy swoje podwoje. Niech
przyjmie do siebie rodziny z wymówień, miejsc w nowych domach sporo, a z
ograniczeniem prawa własności nasze Państwo ma najlepsze
doświadczenia. Nasza zmiana zrobiła
swoje.
Autor jest : przewodniczącym Rady
Krajowej
Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji
Rewindykacyjnych
(OPOR),
Prezydentem Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości (PUWN)
oraz
wiceprezydentem Światowej Unii Właścicieli Nieruchomości (UIPI)